Śmierć Papieża Benedykta XVI Cz.2: Jak posiać ziarno rewolucji w Kościele katolickim? „Zlikwidować” Benedykta XVI.

O czym jeszcze wspominał ten wielki przyjaciel Jana Pawła II? Otóż opowiadał on jak to na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, jego znajomy wybrał się do Holandii i zrelacjonował mu to, co zobaczył w holenderskim Kościele, który chciał być wówczas katolicką awangardą. Opowiedział o wszystkich zjawiskach rozkładowych, o których już coś słyszeliśmy, o pustych seminariach, o zakonach bez powołań, o księżach i zakonnicach, którzy całymi grupami odwracają się plecami do swego powołania, o zaniku religijności, o dramatycznym spadku frekwencji na mszy.


Pontyfikat Benedykta XVI, jak mało, który był naznaczony bezpośrednią wrogością i zaciekłymi atakami. Stając w obronie prawdy Benedykt XVI musiał zapłacić bardzo wysoką cenę. Spoglądając na pontyfikat Josepha Ratzingera nie można, nie odnieść wrażenia, że wiele wściekłych sił, powstrzymywanych przed śmiercią Jana Pawła II, spuszczono z łańcucha przeciwko jego następcy.

Przyczyny takiego obrotu rzeczy możemy w pełni zrozumieć dziś. Możemy, ponieważ Benedykt XVI nie głaskał świata, a przede wszystkim ani sobie, ani Kościołowi nie pozwalał na dwuznaczności, w których Kościół grzęźnie za naszych czasów. Benedykt XVI wypowiedział wojnę lobby pedofilskiemu, które na dobre zagnieździło się nie tylko w samej instytucji kościoła, ale przede wszystkim w samym Watykanie i na szczytach władzy. Kroki podjęte przez Ratzingera były bezkompromisowe oraz jednoznaczne i prowadziły do realnej i rzeczywistej odnowy Kościoła. A tego „oni” nie chcą.

Taki obrót spraw musiał zwrócić uwagę „możnych tego świata”, których głównym celem, jest doprowadzenie do ruiny Chrześcijaństwa, ponieważ obecnie tylko Chrześcijaństwo stanowi o moralności i godności człowieka we współczesnym świecie. Człowiek musi zostać odcięty od świadomości istnienia własnej godności, własnych wartości, kręgosłup moralny współczesnej cywilizacji zostaje poddany zmiażdżeniu, dlatego właśnie żadne światło w mroku i żaden głos nie może wypowiadać słów o godności i zasadach moralnych.

Z kolei godność i moralność są sprzeczne, względem wizji nowego ładu globalnego, który na naszych oczach jest wznoszony w myśl: „Na gruzach dotychczasowego świata zostanie wzniesiony nowy świat, bez zasad i ograniczeń”. Zatem wszystko, co człowiek uzna za prawo, stanie się prawem i będzie dozwolone. Dziś chcemy przytoczyć jeden przykład ukazujący zakłamanie świata i mediów, zakłamanie, z którego wiele osób nie zdaje sobie sprawy.

Drodzy Czytelnicy, gdy machina oskarżeń raz się rozkręci, możliwe jest już wszystko. Nawet pytanie w New York Timesie, zadane 30 marca 2010 roku przez Maureen Dowd: „Czy trzeba inkwizycji przeciwko papieżowi?” New York Times znajduje się w rękach rodziny żydowskiej Sulzbergerów, utrzymujących bardzo bliskie relacje z rodziną Rothschildów. Przypadek? Nie sądzę. A tego typu „przypadków” jest znacznie więcej. Chcieli „zaszczuć” Papieża, aby móc się go jak najszybciej pozbyć.

W tym poczuciu oczywiście nie jestem osamotniony. W maju bowiem również Willem Jacobus Eijk , kardynał, arcybiskup Utrechtu, przyznał, że patrząc na obecny kryzys, myśli o «ostatecznej próbie, którą będzie musiał przejść Kościół» przed przyjściem Chrystusa, opisanej w paragrafie 675 Katechizmu Kościoła Katolickiego. «Wstrząśnie ona wiarą wielu wierzących». Prześladowanie, czytamy dalej w katechizmie, które towarzyszy pielgrzymce Kościoła na ziemi, ujawni «tajemnicę nieprawości».”

Arcybiskup Ganswein. Najbliższy współpracownik Benedykta XVI.

W Stanach Zjednoczonych w październiku 2016 roku sporym echem odbiła się publikacja dokumentów i maili przez Wikileaks. Wyłania się z nich obraz zainteresowania demokratycznego otoczenia Hillary Clinton rodzajem rewolucji w Kościele katolickim, wówczas pod przewodnictwem Benedykta XVI. Rewolucja miała odwieść Kościół od nienegocjowalnych zasad i doktrynalnej ortodoksji ku tematom postępowym, ku doktrynalnemu otwarciu na nowe obyczaje seksualne i aborcję.

Trzeba mieć na uwadze, że katolicy w Ameryce są najliczniejszym wyznaniem, jest ich blisko osiemdziesiąt milionów, a biskupi katoliccy w tamtych latach byli w znacznej części wierni nauczaniu Benedykta XVI, dlatego ukierunkowanie katolickich wyborców i biskupów było bardzo ważną kwestią polityczną. Podesta, zatem w lutym 2012 roku otrzymuje email od Sandyego Newmana, znajomego Baracka Obamy, prezesa organizacji Voices of Progress, zajmującej się zmianami klimatu, imigracją. Newman pyta Podestę: jak posiać ziarno rewolucji w Kościele katolickim.

Również w roku 2016, Andrea Mainardi odnotował w Formiche, że jednym z poważnych donatorów finansujących projekty zwalczające chrześcijaństwo, jest filantrop George Soros, bardzo zaangażowany w projekty liberalne, skierowane przeciwko katolicyzmowi. George Soros to, człowiek walczący z obecnym ładem moralnym i kościołem, człowiek promujący „Nowy Porządek Świata”. Mainardi robi również wykaz postępowych organizacji katolickich korzystających ze środków fundacji Sorosa, a następnie pisze:

Jak wiemy z innego zestawu dokumentów opublikowanych latem przez Wikileaks, tenże Soros ofiarował 650 tysięcy dolarów na wizytę papieża Franciszka w USA. Wśród beneficjentów jest też PICO, organizacja popierana przez kardynała Oscara Rodrigueza Maradiagę, jednego z najbliższych ludzi papieża Franciszka.”

Wielu katolików czyta ze zmieszaniem coraz to nowsze wizje chrześcijaństwa w przemyśleniach Franciszka, zaskoczenie i ból są tym, co często emanuje z nowej wizji promowanej przez Bergoglio. Nie otrzymują oni z Watykanu tego światła, które rozjaśnia mrok i porządkuje zamęt, jaki w nich powstał. Drodzy Czytelnicy. Sam wielki mistrz włoskiej masonerii, Gustavo Raffi, nazajutrz po konklawe obwieścił: „Przy papieżu Franciszku nic już nie będzie takie, jak wcześniej”.

Wielki Papież Benedykt XVI odszedł do Boga. Papież, który w mojej opinii został zmuszony do abdykacji, został opuszczony przez Kościół, ten sam Kościół, który będzie „płakał nad zwłokami Ratzingera”. Ale taka jest w chwili obecnej kondycja Kościoła, w którym „niszczy się” prawdę a promuje coraz częściej „dewiację i zło”. Na to jednak również Odpowiedział za życia Wielki Papież Benedykt XVI: „Jezus chroni depozyt wiary stanowczą groźbą kary dla tych, którzy wyrządzają mu szkodę”. A teraz ważna interpretacja Antonio Socciego , Spójrzcie:

Faktycznie są tacy, którzy zakładają, że można dopatrzyć się właśnie czegoś takiego [kryzysu kościoła] w osobliwym zdaniu siostry Łucji «i ujrzeliśmy biskupa odzianego w biel, mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty». Dlaczego, zastanawiano się, wizjonerka odwołuje się tu do skomplikowanego wyrażenia umownego (biskup odziany w biel), skoro kilka wierszy dalej nazywa papieża wprost Ojcem Świętym?

Pobudza do pytań sformułowanie «biskup odziany w biel» z wyjaśnieniem «mieliśmy przeczucie, że jest to Ojciec Święty». Czy jest to zabieg mający na celu wskazanie na kogoś, kto ubiera się w papieski strój, ale papieżem nie jest?

Zastosowanie słowa «biskup» lecz «odziany w biel» skłania do koncepcji, że istotnie może to być papież nieprawomocnie sprawujący urząd, antypapież, uzurpator. Siostra Łucja twierdzi, że zapisała tajemnicę w bezpośredniej obecności Matki Najświętszej «słowo w słowo». Skoro tak, to użycie tych słów musiało być bezpośrednio natchnione z wysoka. Cóż to miałoby oznaczać?

Czy «biskup odziany w biel» jest kimś innym niż ten, kogo nazywa się precyzyjnie «Ojcem Świętym», kimś innym niż ten, który po niedługim czasie przemierza zrujnowane miasto a następnie pada ofiarą mordu? Jasne jest, że podobna hipoteza otwiera drogę do zupełnie odmiennej wykładni wizji, niż ta, którą prezentowano w roku 2000.

A zatem, ażeby móc poznać poprawną interpretację, należałoby przeczytać tę część trzeciej tajemnicy, w której wizję tłumaczy osobiście Maryja. Ta część właśnie spowodowała przerażenie Łucji. Ten tekst utajniono. A nawet zaprzeczano jego istnieniu. Cóż tak bardzo wybuchowego w nim jest, skoro budzi on tyle lęków?”

Fragment książki: „Czwarta tajemnica fatimska?” autorstwa Antonio Socciego.

W ostatnim czasie powstała taka właśnie sytuacja. Mieliśmy prawdziwego „biskupa odzianego w biel” (Franciszek I) a obok niego żył „stary papież” (Benedykt XVI). Rozproszyć wszystkie te wątpliwości mogłoby wytłumaczenie wizji, które według wszelkiego prawdopodobieństwa zawarte było w niepublikowanej dotychczas części „Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej”. Czy lektura tych wciąż nieznanych linijek wyjaśni, dlaczego siostra Łucja tak się bała? Co mogło tak zatrwożyć klauzurową zakonnicę, która w dwóch pierwszych tajemnicach opisała piekło, rewolucję bolszewicką, prześladowania Kościoła i II wojnę światową?

Szanowni Państwo, możemy napisać, że Joseph Ratzinger był nie tylko „Żelaznym Kardynałem” a później Papieżem, ale przede wszystkim prorokiem współczesnych czasów, który dostrzegał zepsucie w samym Watykanie, nie wspominając o całym kościele. Za swoje wizje, został odsunięty, odepchnięty przez tych, którzy powinni go bronić, wspierać i dopomagać. Ratzinger wielokrotnie przed abdykacją wspominał publicznie, iż jest z nim tylko Bóg.

O czym jeszcze wspominał ten wielki przyjaciel Jana Pawła II? Otóż opowiadał on jak to na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, jego znajomy wybrał się do Holandii i zrelacjonował mu to, co zobaczył w holenderskim Kościele, który chciał być wówczas katolicką awangardą. Opowiedział o wszystkich zjawiskach rozkładowych, o których już coś słyszeliśmy, o pustych seminariach, o zakonach bez powołań, o księżach i zakonnicach, którzy całymi grupami odwracają się plecami do swego powołania, o zaniku religijności, o dramatycznym spadku frekwencji na mszy.

Idźmy jednak dalej w proroczej wizji Josepha Ratzingera, który podobnie jak Jan Paweł II, posiadał umiejętność dostrzegania wydarzeń, dopiero majaczących na horyzoncie dziejów ludzkości. Otóż szokujące jest to, że w relacji Ratzingera ujęta jest postawa Holenderskiego kościoła, który nie zważał na to co dzieje się z nim samym, lecz optymistycznie spoglądał w przyszłość. Tę zaskakującą postawę Benedykt XVI kwituje następującymi słowami.

Ten metodyczny optymizm pochodził od tych, którzy życzyli sobie zagłady starego Kościoła i bez hałasu, pod płaszczykiem reformy, chcieli zbudować zupełnie inny Kościół, zgodny z ich gustem, ale nie mogli zbyt szybko ujawniać swych intencji.

Publiczny optymizm był rodzajem tabletki uspokajającej dla wiernych, aby stworzyć klimat sprzyjający spokojnemu demontażowi Kościoła i uzyskaniu panowania nad nim. Ten optymizm pychy, apostazji, skorzystał z naiwnego optymizmu drugiej strony, a nawet go podsycał, jak gdyby ten optymizm nie był niczym innym jak pewną nadzieją chrześcijanina, a był w rzeczywistości parodią wiary i nadziei.”

Ostatnie proroctwo, o którym chcieliśmy wspomnieć w dzisiejszej publikacji, opisuje bolesną sytuację najbliższej przyszłości chrześcijan po bieżącej próbie i klęskach, które szykują się w tejże przyszłości a które doskonale dostrzegł Joseph Ratzinger. Słowa, które przytoczymy poniżej Ratzinger napisał już w 1969 roku. To pokazuje jak Bóg kształtował go do wielkiego zadania zgromadzenia wokół siebie tego małego Kościoła, pokornego i promieniejącego, który przejdzie przez wielką próbę.

Z dzisiejszego kryzysu wyjdzie jutro Kościół, który wiele straci. Stanie się mniejszy, wszystko będzie musiał zaczynać od nowa. Rozpozna na nowo w modlitwie i w wierze swoje centrum i na nowo doświadczy sakramentów jako służby Bożej, a nie jako problemu ze strukturą liturgiczną.

To przyjdzie z trudem. Proces będzie długi i uciążliwy, tak samo jak długa była droga, która prowadziła od fałszywych ekstremizmów w przededniu rewolucji francuskiej, kiedy to nawet biskupi zwykli byli wyśmiewać dogmaty, a nawet podsuwać myśl, że istnienie Boga nie jest pewne, aż po odnowę XIX wieku.

Ale po doświadczeniu tych podziałów z Kościoła zinterioryzowanego i uproszczonego wyjdzie wielka moc. Ludzie będą niewymownie samotni w świecie totalnie planowym. Kiedy Bóg zniknie im sprzed oczu, doświadczą swojej totalnej i zatrważającej biedy.

Doświadczą małej wspólnoty wierzących jako czegoś całkowicie nowego. Jako nadziei, która na nich czeka, jako odpowiedzi na pytania, które od zawsze skrycie sobie zadawali. Wydaje mi się pewne, że Kościół czekają bardzo trudne czasy. Jego prawdziwy kryzys dopiero się zaczął. Ale Kościół wejdzie w nowy rozkwit i ukaże się ludziom jako ojczyzna, która daje im życie i nadzieję przekraczającą śmierć.”

Joseph Ratzinger, rok 1969.

Dzisiejszą publikację chcemy zwieńczyć mało znaną fotografią, która została już wykonana po Abdykacji Benedykt XVI. Fotografia ta nie odnalazła dla siebie miejsca w mediach głównego nurtu, w ogóle wydaje się, że zaginęła, to też tym bardziej chcemy ją opublikować, ponieważ stanowi ona wydźwięk pewnej tajemnicy, czegoś niewysłowionego i przede wszystkim stanowi pewnego rodzaju podsumowanie dzisiejszej publikacji.


Przeczytaj również:

Trzy dni ciemności w proroctwach opisujących to, co dopiero nadejdzie.


Autor. Zespół salon-informacyjny.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. youtube.com


1 stycznia, 2023


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *