Wuhan to dopiero początek? Chiny rozpoczynają budowę nowego biolaboratorium w Pekinie. W tle SARS i MERS.

Udostępnij

Według CDC poziom bezpieczeństwa biologicznego P-3 jest powszechnie stosowany w badaniach i pracach diagnostycznych z udziałem różnych drobnoustrojów, które mogą być przenoszone przez aerozole i/lub powodować poważne choroby. Należą do nich Francisella tularensis, Mycobacterium tuberculosis, Chlamydia psittaci, wirus wenezuelskiego zapalenia mózgu koni, wirus wschodniego zapalenia mózgu koni, Coxiella burnetii, wirus gorączki doliny Rift, Rickettsia rickettsii, kilka gatunków Brucella, chikungunya, wirus żółtej gorączki, wirus Zachodniego Nilu, Yers. Aha, i koronawirus SARS, SARS-CoV-2 i koronawirus MERS. Na wypadek, gdyby świat naprawdę potrzebował kolejnych kilkunastu fal pandemii.


Ponieważ nowa wojna handlowa, technologiczna, dyplomatyczna, kulturowa (w rzeczywistości wszystko oprócz kinetycznej) między Stanami Zjednoczonymi a Chinami nakręca się z miesiąca na miesiąc, można by pomyśleć, że Chiny zrobią wszystko, co w ich mocy, aby rozładować jeden z głównych zarzutów, a mianowicie, że Wuhan Institute of Virology (WIV) w Chinach, był źródłem światowej pandemii koronawirusa SARS-CoV-2. Tak się jednak nie stało i tak się nie dzieje nadal.

„Chińczycy za tarczą ochronną Światowej Organizacji Zdrowia, przez dwa miesiące ukrywali wirusa przed światem, a następnie wysłali setki tysięcy Chińczyków samolotami do Mediolanu, Nowego Jorku i na cały świat, aby go rozprzestrzenić. Mogli go zatrzymać w Wuhan. Zamiast tego stała się pandemią.”

Powiedział Peter Navarro w ABC.

W 2020 roku, wysoki urzędnik chiński Liu Dengfeng potwierdził, że Pekin nakazał wszystkim laboratoriom w kraju zniszczenie próbek koronawirusa na początku stycznia 2020 roku. Przypomnijmy, że podczas briefingu prasowego z 6 maja 2020 roku, Pompeo oskarżył Chiny o ukrywanie epidemii COVID-19, która pojawiła się w centralnym mieście Wuhan, mówiąc, że chińska Narodowa Komisja Zdrowia nakazała zniszczenie próbek koronawirusa i wszelkich dokumentów zwianych z pracami nad nim 3 stycznia 2020 roku.

Zatem sprawa jest dość jasna i klarowna. Nie ma potrzeby wymyślać bzdurnych teorii, że koronawirus nagle, kolokwialnie rzecz ujmując, z dnia na dzień zmutował i przeskoczył z nietoperzy na ludzi. Podczas gdy tego typu proces w naturze trwałby setki lat. Kwestie związane z SARS-CoV-2 są już de facto wyjaśnione a mianowicie, na 99,9% już dziś możemy stwierdzić, że koronawirus ten powstał w Chinach w Wuhan, przy znacznym dotowaniu finansowym z USA.

„Jeżeli warunki laboratoryjne nie spełniają wymogów bezpiecznego przechowywania próbek, próbki powinny zostać zniszczone na miejscu lub przekazane profesjonalnej instytucji do przechowania.”

Liu Dengfeng, przełożony Departamentu Nauki o Zdrowiu, Technologii i Edukacji.

Drodzy Czytelnicy i jeszcze jedna ciekawostka, Chińskie prawo określa jasne zasady postępowania z wysoce chorobotwórczymi próbkami, ale sekundka, coś tu nie trzyma się logiki. Według Dengfenga Chiny zasadniczo przyznają, że próbki koronawirusa, które znajdowały się w chińskim laboratorium bezpieczeństwa biologicznego P-4 w Wuhan, które, nawiasem mówiąc, jest również miejscem, z którego wyciekł wirus zgodnie z górą dowodów – nie były bezpieczne w laboratorium w Wuhan i dlatego musiały zostać zniszczone? Do takich wniosków dojdzie każdy, kto myśli logicznie a przeanalizuje słowa Liu Dengfenga.

Biorąc pod uwagę, że jednym z podstawowych argumentów wysuwanych przez media niezależne jest to, że koronawirus (czy to genetycznie zmodyfikowany, czy w inny sposób) został uwolniony z laboratorium w Wuhan, to w tym przypadku chińskie działania zasadniczo potwierdzają, że faktycznie Instytut Wirusologii Wuhan był miejscem nieodpowiednim i niebezpiecznym, a zatem każda ostatnia próbka koronawirusa musiała zostać tam zniszczona. Mało tego, nigdy nie powinna się w nim znaleźć żadna próbka tego typu. Prace takie, jakie prowadzono w Wuhan, są działaniami na szkodę ludzkości.

Oczywiście pamiętajmy i o tym, że Chiny zniszczyły próbki koronawirusa także, dlatego aby stało się niemożliwym dotarcie do źródła pandemii. Jak pokazał czas, tego typu myślenie było na szczęście błędne. Mając to wszystko na uwadze, a także mając na uwadze destrukcyjne osiągnięcia Chin w biotechnologii i de facto zniszczoną reputację, co robią Chiny? Otóż planują zbudować zupełnie nowe biolaboratorium, tym razem jednak nie na przemysłowym zaciszu Wuhan, ale w samej stolicy.

Jak donosi Global Times (już w 2020 roku), stolica Chin, Pekin, zbuduje biolaboratorium z oceną P-3 w celu poprawy zdolności wykrywania chorób zakaźnych i prac badawczych nad nimi, powiedział Lei Haichao, dyrektor Miejskiej Komisji Zdrowia w Pekinie. Nieoficjalnie ChinaNews ujawnia, że docelowo biolaboratorium to zostanie rozbudowane do poziomu P-4. Spójrzcie:

Artykuł: https://www.globaltimes.cn/content/1188638.shtml

Według CDC poziom bezpieczeństwa biologicznego P-3 jest powszechnie stosowany w badaniach i pracach diagnostycznych z udziałem różnych drobnoustrojów, które mogą być przenoszone przez aerozole i/lub powodować poważne choroby. Należą do nich Francisella tularensis, Mycobacterium tuberculosis, Chlamydia psittaci, wirus wenezuelskiego zapalenia mózgu koni, wirus wschodniego zapalenia mózgu koni, Coxiella burnetii, wirus gorączki doliny Rift, Rickettsia rickettsii, kilka gatunków Brucella, chikungunya, wirus żółtej gorączki, wirus Zachodniego Nilu, Yers. Aha, i koronawirus SARS, SARS-CoV-2 i koronawirus MERS. Na wypadek, gdyby świat naprawdę potrzebował kolejnych kilkunastu fal pandemii.


Przeczytaj również:

Nie jesteś produktem i wyrobem programów telewizyjnych. Jesteś wolnym człowiekiem a twoje życie jest bezcenne.


Autor. Zespół salon-informacyjny.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. pixabay.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.