To nie jest imigracja, to jest kolonizacja Europy. UE dąży do wprowadzenia multi-kulti.

Udostępnij

W ostatnich latach społeczeństwo Europejskie, było i w zasadzie nadaj jest, poddawane procesowi pewnego rodzaju wymycia na płaszczyźnie patriotycznej, narodowościowej i jakiejś takiej mentalnej przynależności do konkretnej grupy społecznej. Proces ów za cel miał stworzyć narody bez tożsamości, ludzi, dla których słowo ojczyzna i patriotyzm będą czymś przeszłym, archaicznym, mało tego, będą czymś, czego w gruncie rzeczy należy się wstydzić.

Innymi słowy miała powstać Europa rozmyta, bez wartości, Europa przesiąknięta różnorakimi kulturami i wyznaniami. Taka Europa to już jeden krok do wprowadzenia nowego porządku światowego lub III wojny światowej, ponieważ w gruncie rzeczy nowy porządek świata idzie w parze z III wojną światową, która jest opcją, takim kołem ratunkowym dla elit, kołem ratunkowym, które zostanie użyte w razie jakichś opóźnień lub problemów z urzeczywistnieniem NWO.

Mówi się nam a w zasadzie próbuje się Europejczykom tłumaczyć, że obecnie fala imigracji jest czymś słusznym i zgodnym z duchem Europy. Ja osobiście zadałbym pytanie czy mamy do czynienia z falą imigracji czy może kolonizacji. Ponieważ jeżeli do Europy rocznie przybywają miliony imigrantów oraz w między czasie przedstawiciele owych imigrantów, którzy otrzymali już zezwolenie na pobyt na Starym Kontynencie zakładają rodziny i w związku z tym poszerzają dodatkowo ilość owych przedstawicieli kultury muzułmańskiej to czy jest to imigracja czy kolonizacja?

Uważamy, że jest to kolonizacja, ale tego słowa się nie używa, ono jest niczym ogień i może poparzyć. Kolejny paradoks, o którym się nam nie mówi to fakt, iż owi imigranci mają większe prawda aniżeli Europejczycy, im wolno więcej i jednocześnie mniej się od nich wymaga. Tak jak gdyby byli ograniczeni intelektualnie. Dziwna sytuacja. Premier Węgier słusznie zauważył, że już za kilka lat Europejczycy w Europie mogą być mniejszością.

Jednak osoby takie jak premier Węgier czy rząd Polski są postrzegane przez zachód jako przeciwnicy wolności, przeciwnicy zasad UE. Ale jakie to są zasady? Czy UE posiada jakieś zasady, czy może zapomniano o zasadach i teraz jest to już tylko pewien twór, który za wszelką cenę dąży do stworzenia jakiegoś mega państwa? Na koniec pewna konkluzja. W Polsce i na Węgrzech rzekomo mamy do czynienia z jakąś bliżej nieokreśloną dyktaturą. Nie jest ważne, że bezrobocie spadło do bardzo niskiego poziomu, nie jest istotne, że gospodarka się rozwija a pensje rosną.

To wszystko nie jest ważne dla Europejskich Elit, oni widzą jedno, Polska i Węgry nie chcą przyjąć jarzma niewoli i dyktatu Unii a zatem demokracja jest w tych krajach zagrożona. Natomiast Francja czy Niemcy, gdzie mamy do czynienia z upadkiem, naprawdę te kraje od wewnątrz się same niszczą. W tych dwóch krajach wolności obywatelskie są coraz bardziej ograniczane a jednak to w nich demokracja nie jest zagrożona.

I na koniec, jeżeli dla Elit Unii Europejskiej wyznacznikiem wolności, demokracji oraz rozwoju społecznego jest to, co dzieje się we Francji czy Niemczech to zaiste ja osobiście wybieram ów rzekomy brak demokracji w Polsce. Jeżeli dla Elit Unii Europejskiej wolność jest tym, czym w zasadzie jest zniewolenie i działanie przeciwne do woli narodu to, czym obecnie stała się Unia Europejska? Na to pytanie powinien każdy sobie odpowiedzieć. Oraz na pytanie czy mamy do czynienia z falą imigracji czy może już kolonizacji?


Autor. Zespół salon-informacyjny.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. commons.wikimedia.org


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.