Sylwester w Europie? Ależ, jaki Sylwester, jakie świętowanie? To była strefa wojny, zamieszki, budowa barykad i podpalenia!

Udostępnij

„We Francji sylwester w większych miastach wyglądał jak strefa wojenna. Spalone auta, strajki, zamieszki. Pewnie zaraz ktoś mądry tutaj wytłumaczy, że taką mają nad Sekwaną ekspresję i kulturę protestowania. A ja, bez schadenfreude uważam, że powinniśmy się cieszyć z tego, co mamy.”

Napisał publicysta tygodnika DoRzeczy Marcin Makowski.

W Lipsku w noc sylwestrową doszło do zamieszek. Ciężko ranny został 38-letni policjant. Musiał być w nocy operowany, ponieważ jak donoszą niektóre media, stan poszkodowanego był bardzo ciężki. Z kolei w Berlinie uczestnicy zabawy rzucali petardami w policjantów, samochody i budynki. Doszło też do fali napaści na kobiety. Ponad to zamieszki, awantury, płonące samochody to sylwestrowy krajobraz stający się niechlubną tradycją wielu zachodnioeuropejskich miast.

Według francuskich mediów, w Strasburgu spłonęło więcej pojazdów niż rok wcześniej. Wzrosła także liczba rannych i aresztowanych osób. Z kolei Le Figaro wskazuje, że strażacy i policjanci byli celem fajerwerków. Większość z atakujących stanowiły małe grupy, często młodych, zakapturzonych osób. Nieoficjalnie za wzrost agresji wśród społeczności zachodniej europy obwinia się rosnącą ilość liczby nielegalnych imigrantów, którzy nie mają zamiaru się asymilować i stają się coraz bardziej niebezpieczni.

„Przegrywamy bitwę o ulice! Jesteśmy w stanie nieustannej walki z prokuraturą i sądami opanowanymi przez młodych lewackich urzędników. Oni uważają nas za rasistów, jeśli tylko zatrzymujemy imigrantów. Z kolei w momencie, gdy zatrzymujemy agresywnych ulicznych zadymiarzy, sądy i prokuratura wypuszczają ich na drugi dzień.

Bitwa, która toczy się na ulicach, w ogóle ich nie obchodzi. Belgia jak nigdy wcześniej potrzebuje pomocy w walce o swoją tożsamość. W zaistniałej sytuacji szefowie oddziałów policyjnych boją się podejmować jakiekolwiek zdecydowane działania.”

Wypowiedz Belgijskiego policjanta cytowana przez Voice of Europe.

Z kolei media społecznościowe publikują nagrania zamaskowanych osób ostrzeliwujących z petard budynki i policyjne auta. W stolicy Niemiec fajerwerki, petardy i butelki poleciały w stronę funkcjonariuszy służb porządkowych. Jedna z rakiet została wystrzelona w kierunku autobusu. Młodzi ludzie budowali uliczne barykady i ścierali się z policją. Berlińskie centrum dowodzenia policji otrzymało 3 065 połączeń alarmowych, najczęściej w sprawie nadużywania pirotechniki oraz dewastacji mienia.

Z kolei w Zakopanem w Warszawie czy Gdańsku i wielu innych miejscach w Polsce noc sylwestrowa przebiegła spokojnie pod patronatem dobrej zabawy i noworocznych życzeń. Jednak jak wiemy, schizofrenia polityczna z pewnością rozkręci machinę propagandową przeciwko Polsce i liczni politycy lewicy a także neoliberałowie będą na wyścigi jeździć do Berlina a także Brukseli by wręcz błagać na kolanach o interwencję gdyż demokracja w Polsce jest zagrożona.

Nikogo nie obchodzą wielomiesięczne protesty we Francji, gdzie ludzie giną na ulicach. Protesty w Hiszpanii, Włoszech, Niemczech oraz Belgii charakteryzujące się płonącymi samochodami, ulicznymi barykadami, napaściami, podpaleniami, falą kradzieży i dewastacji a także serią agresywnych zachowań względem kobiet. To wszystko również nie interesuje jakże prawej i wyczulonej na sprawiedliwość Brukseli. Jedynie ta znienawidzona przez zachód Polska stanowi obiekt głównych ataków i gróźb.

Drodzy Czytelnicy czas otworzyć oczy, ponieważ żyjemy w świecie absurdu, zafundowanego przez sprzedajnych polityków oraz z manipulowane media. Zachód Europy pogrąża się w coraz większym chaosie, liczba Europejczyków maleje z roku na rok, z kolei uchodźców muzułmańskich rośnie. Ile jeszcze upłynie lat, gdy doczekamy sytuacji, w której Europejczycy będą w Europie mniejszością? Jak długo jeszcze urzędnicy z Brukseli będą prowadzić politykę mordowania europejskiej kultury i dziedzictwa?


Autor: źródło globalne-archiwum.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. youtube.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.