„Kult” SARS-CoV-2 ustanawia nowe prawo: „Wieczna czujność jest ceną wolności, wieczny wirus żąda ograniczenia wolności”.

Udostępnij

Cały „proces wykrywania wirusów” odbywał się za zamkniętymi drzwiami, w obiektach o wysokim poziomie bezpieczeństwa, w: „Sanktuarium”, w którym mogą przebywać i działać tylko: „kapłani pandemii”. Mogą, ponieważ tylko oni posiedli wiedzę to jest: „magię”. Znaleźli: „niewidzialnego wroga”. Następnie pojawia się nowy kawałek: „magii”. To test PCR. „Kapłani pandemii” wymyślili bardzo złożony system „amuletów”, rzekomo umożliwiający wykrycie obecności wirusa u człowieka.


Czytelnicy, którzy co najmniej przez ostatni rok regularnie wchodzili na naszą stronę internetową, wiedzą, że każdy fragment oficjalnej narracji o COVID-19 to wzajemnie wykluczające się stwierdzenia, (o dziwo nikomu z medialnych „ekspertów” to nie przeszkadza). W swoim życiu obserwowałem już relacje z badań prowadzonych nad HIV / AIDS, SARS1, świńską grypą, Ebolą i Ziką, wszystkie te badania jednoznacznie potwierdzają, że COVID-19 nie ma nic wspólnego z próbą naukowego wyjaśnienia.

To też w dzisiejszej publikacji chcę spojrzeć na narrację o COVID-19 jak na okultystyczne dzieło sztuki. Oznacza to, że paranoja „KoronaŚwirusa” wciąga niedoinformowaną osobę w swego rodzaju inicjację, z obietnicą ostatecznego objawienia i ratunku. Okultystyczne inicjacje są objęte tajemnicami w tym sensie, że wierzący (adept) jest zachęcany (a de facto zmuszany) do wykonywania kroków i realizowania procedur, których nie może pojąć lub tylko częściowo je rozumie.

Jest to celowe. Wyobraźnia wierzącego działa bez jego wiedzy. Przypisuje znaczenie faktycznemu bełkotowi (na przykład widzowie TVPinfo przypisują znaczenie kłamstwom i manipulacjom wypowiadanym przez osoby pojawiające się na ekranie telewizora). Natomiast w dalszej kolejności, większość z wyżej wspomnianych widzów „potoku intelektualnego szaleństwa” nie chce się dowiedzieć, że obrazy i spekulacje, którymi zostali napompowani, w rzeczywistości są merytorycznie i naukowo puste.

Tak, więc na początku, kiedy „koronawirus zostaje odkryty”, przeprowadzona zostaje inicjacja. Wierzącego w pandemię, uderza wyobraźnia, uderzają liczne przeczucia, że znajduje się on na nowej ścieżce doświadczenia. Jest on tym wręcz oczarowany, chociaż do końca jeszcze tego nie dostrzega. Dla niego to już nie jest zwykłe życie. To jest zupełnie coś innego. Strach, niezdrowe zainteresowanie wręcz autodestrukcyjne podniecenie, oczekiwania są bardzo wielkie a ich dostępność została właśnie zainicjowana.

Co dokładnie mają sprowokować okultystyczne inicjacje? Mają za zadanie wyolbrzymić poczucie możliwości. Media podają informację: „Naukowcy odkryli nowego wirusa, który wywołuje epidemię”. Spirala globalnego rytuału zostaje wprawiona w ruch: „Znalazłeś wirusa? Co to znaczy? Wirus został wyizolowany. Co to znaczy? Wirus został zsekwencjonowany. Co to znaczy? Wierzący w pandemię może automatycznie i podświadomie przekierować swoje własne myśli, doznania i uczucia pod dyktando tajemnicy SARS-CoV-2.

I rzeczywiście, cały „proces wykrywania wirusów” odbywał się za zamkniętymi drzwiami, w obiektach o wysokim poziomie bezpieczeństwa, w: „Sanktuarium”, w którym mogą przebywać i działać tylko: „kapłani pandemii”. Mogą, ponieważ tylko oni posiedli wiedzę to jest: „magię”. Znaleźli: „niewidzialnego wroga”. Następnie pojawia się nowy kawałek: „magii”. To test PCR. „Kapłani pandemii” wymyślili bardzo złożony system „amuletów”, rzekomo umożliwiający wykrycie obecności wirusa u człowieka.

Jak tego dokonali? Poprzez replikację to jest: „wzmocnienie”. Próbka pobrana od pacjenta jest tak mała, że ​​żaden mikroskop nie jest w stanie jej zarejestrować. Jednak poprzez kolejne serie „wzmocnień” okaz zostaje przekształcony w widzialny obiekt. Zatem „wierzący” podejmie test PCR, co jest kolejnym krokiem na drodze „pandemicznej wiary”. „Kapłan Koronawirusa” ogłosi „wierzącemu” wynik próby: pozytywny lub negatywny. Teraz dociera do „wierzącego” znaczenie słowa „koronawirus”: zainfekowany lub niezainfekowany. Tak czy inaczej, inicjacja trwa.

W przypadku zarażenia pojawią się: „mikstury”. Wentylatory, aby przynieść to, czego wierzący może nie być w stanie zapewnić sobie sam: „tchnienie życia”. I to nie jest powierzchowna inicjacja, stawka jest wysoka, bardzo wysoka. Następnie dochodzimy oczywiście do maski. Tożsamość wierzącego będzie chroniona. Maskowanie sprawia, że ​​staje się anonimowym członkiem bardzo dużej grupy: „wszyscy przechodzą tę samą ceremonię i wymuszają ją na innych”. To globalne sekretne stowarzyszenie. Oczywiście maskowanie tradycyjnie jest również domeną przestępców (ach ten dreszcz wyjętego spod prawa).

Maskowanie wymazuje również tożsamość (dehumanizuje). Wierzący może znaleźć (wyobrazić sobie) nową osobę, nowe: „ja”. Maskowanie obejmuje poczucie poświęcenia i: „eliminuję to, kim się było, dla sprawy”. Maskowanie wprowadza akcent upokorzenia i poczucia winy a nawet po pewnym czasie „chorej dumy”. To wszystko są standardowe elementy inicjacji. Z kolei dystansowanie zapewnia „niezbędną izolację”, więc proces inicjacji jednostki może przebiegać bez przeszkód. Dystansowanie (jak maskowanie) oddziela „Czyste” od „Nieczystego”.

Blokada (lockdown) to dalsza izolacja. Oderwanie się od wpływów świata zewnętrznego i jego rozproszeń: „Mnich w swojej celi”. Wielkie poświęcenie środków wsparcia finansowego w celu osiągnięcia czystości. Rezygnacja ze zwykłej pracy (zatrudnienia) w wyższym celu: „oczyszczenie”. I wreszcie ratunek i objawienie: szczepionka, magiczny zastrzyk. Transformacja komórek ciała, które teraz produkują białko, które stymuluje działanie układu odpornościowego. Białko, które w zwykłych okolicznościach nigdy by nie powstało: „Cud”.

Osiągnięto odporność i czystość. Status elitarny uzyskuje się poprzez przetrwanie całego poprzedzającego rytuału. Tworzony i zapisywany jest dokument (certyfikat odnowy biologicznej). Wtajemniczony może teraz ponownie wejść do świata: „został stworzony na nowo”. Jeśli cierpiał z powodu zastrzyku… cóż, to była część tego, co musiał znieść. Jeśli umarł, to też było: „godne”. Była to chwalebna: „ofiara na ołtarzu pandemii”.

Oczywiście ta inicjacja COVID-19, nie ma być świadomą, okultystyczną ceremonią. Osoba nie powinna wiedzieć, że jest w sekcie. Osoba podświadomie ma wyczuwać „błyski” i „strugi” rytuału, jednak na płaszczyźnie świadomej musi być utrzymywana w niewiedzy. Zatem niewiele wie, ale czuje a to odczuwanie tworzy: „nowego człowieka”. Celem wszystkich kroków na drabinie do „pandemicznego odkupienia” jest: stłumienie własnej wyjątkowości, dzięki której dana osoba mogła do tej pory swobodnie kreować własną przyszłość.

W efekcie kultowi artyści mówią: „Nie tworzysz własnego obrazu, to nasz obraz cię tworzy”. Poprzez rzekomą „naukę” wirusologii (fałszywa izolacja, fałszywe sekwencjonowanie) i udawaną „naukę” fałszywej odporności, dane państwo, które już jest bytem autorytarnym, staje się: „kultem”. Wykluczone zostaje wcześniejsze prawo (konstytucja), ponieważ nie uwzględniała ona nowego wielkiego wroga: „koronawirusa”. To też: „wieczna czujność jest ceną wolności” a nowe prawo otrzymuje brzmienie: „wieczny wirus żąda ograniczenia wolności”.


Przeczytaj również:

Pandemia to proces inicjacji magicznej: kwarantanna (izolacja), mycie dłoni (odrzucenie), maseczka (dehumanizacja).


Autor. Zespół salon-informacyjny.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. pixabay.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.