Dlaczego nie myślimy o Polsce, Polskich rodzinach, Polskim biznesie, tylko „podcinamy sobie żyły” i lecimy na oślep ratować Ukrainę?

Udostępnij

A teraz mamy drugi akt „psychicznej choroby narodowej” w postaci akacji „hej ho na pomoc Ukrainie”! I fajnie, ja rozumiem, że należy pomagać, ale jak zwykle wychodzimy przed szereg, nas się wpycha w tę wojnę i jeżeli się nie opamiętamy to co nas czeka? Nie mamy armii, nie mamy w zasadzie żadnego sensownego sprzętu wojskowego, kraj jest rozbrojony. Jak myślicie co nas czeka gdy wojna wkroczy na nasze Polskie ziemie?


Obserwując to, co obecnie wyprawia się w mediach „głównego rynsztoku”, w kwestii Ukrainy, można odnieść wrażenie, że „szpital psychiatryczny” to miejsce pełne „zdrowia” w porównaniu z „patologią” jaka owładnęła wyżej wspomnianymi mediami, oraz prezenterami tych właśnie mediów. Strach myśleć, co dzieje się z widzami, na których „przelewa się to szaleństwo” z ekranów telewizorów.

W ostatnich miesiącach było głośno o Kardynale Stefanie Wyszyńskim, a to ze względu na uroczystości w Watykanie związane z naszym Polskim „Wielkim” Kardynałem. Dosłownie media „głównego rynsztoku” rozpływały się na fenomenem Wyszyńskiego. I oczywiście słusznie, albowiem był to Bohater. Niemniej jednak w związku z tym, chciałbym przytoczyć słowa jakie Wypowiedział on do nas, do swoich rodaków:

Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich. Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie, aby nie ulec pokusie zbawiania świata kosztem własnej ojczyzny.

Jak z pewnością wielu z was zauważyło, po tego typu słowach, współczesne media „głównego rynsztoku” zrównałyby Wyszyńskiego z ziemią. Określiłyby go mianem „ruskiej onucy” lub też „ruskiego agenta”. To nie jest ważne, że wyżej przytoczone słowa są wręcz „święte”, ważne że media „głównego rynsztoku” skreśliłyby po „całej linii” Kardynała Wyszyńskiego. Tak więc, czy dostrzegacie „głębie obłudy” jaka panuje w mediach „głównego rynsztoku”?

Szanowni Państwo należy sobie powiedzieć kilka rzeczy, o których w mediach „głównego rynsztoku” od tamtejszych prezenterów nie usłyszycie, albowiem gdybyście je usłyszeli to tacy prezenterzy którzy wypowiedzieliby „nieprawomyślne informacje” zostaliby zwolnieni, a śmiałby rzec coś więcej, to jest, że zostaliby z takich ośrodków „propagandy medialnej” wywaleni na „zbity pysk”. Cóż… Taka panuje wolność słowa w „głównym Polskim nurcie” i lepiej zdać sobie z tego faktu sprawę aniżeli żyć w złudzeniu.

Zacznijmy od pierwszej kwestii a mianowicie od kryzysu gospodarczego w Polsce oraz kryzysu inflacyjnego. Otóż powyższe „kryzysy wszelakiej maści” nie zostały zapoczątkowane przez wojnę na Ukrainie, jak to wmawiają nam media „głównego rynsztoku”, ale przez „drukowanie pieniędzy bez pokrycia” w czasie tej tak zwanej „pandemii” COVID-19. To właśnie wówczas na podstawie całkowicie niewiarygodnych testów PCR, postanowiono zamknąć kraj i wyniszczyć klasę średnią oraz wpompować miliardy złotych do obiegu, przez co wartość naszych pieniędzy obecnie „szoruje po dnie” a będzie jeszcze gorzej.

Paradoks polega na tym, że nie tak dawno Polskie Ministerstwo Zdrowia wydało komunikat w którym nie zaleca testowania się testami PCR gdyż są w wielu przypadkach fałszywe. To jest dopiero „dom wariatów”. Przez cały czas trwania tej tak zwanej „pandemii” niezależne media alarmowały, że testy PCR są całkowicie niewiarygodne i należy natychmiast zaprzestać ich używania oraz niszczenia kraju na podstawie wyników tych właśnie testów.

I co…? I media „głównego rynsztoku” wylewały całe hektolitry „medialnego szamba” na każdego kto podważał istnienie tej tak zwanej „pandemii” opartej tylko i wyłącznie na bazie wyników testów PCR. Dostrzegacie to szaleństwo? Ileż bólu, ileż zrujnowanych firm, rodzin, ileż samobójstw, ileś tragedii życiowych a wszystko całkowicie niepotrzebne, bez sensu, bez żadnej realnej przyczyny. TO SIĘ W GŁOWIE PO PROSTU NIE MIEŚCI.

Ale „pandemia” skończyła się od tak, praktycznie „z dnia na dzień” gdy Władimir Putin postanowił dokonać inwazji na Ukrainę. Notabene powinien otrzymać nagrodę Nobla z medycyny, ze względu na jakże skuteczną walkę z koronawirusem SARS-CoV-2 powodującym COVID-19. Ależ obłęd, ależ obłęd, toż są to „Himalaje obłędu”. Co się z naszym kochanym narodem stało? Aż tak tresura zadziałała?

A teraz mamy drugi akt „psychicznej choroby narodowej” w postaci akacji „hej ho na pomoc Ukrainie”! I fajnie, ja rozumiem, że należy pomagać, ale jak zwykle wychodzimy przed szereg, nas się wpycha w tę wojnę i jeżeli się nie opamiętamy to co nas czeka? Nie mamy armii, nie mamy w zasadzie żadnego sensownego sprzętu wojskowego, kraj jest rozbrojony. Jak myślicie co nas czeka gdy wojna wkroczy na nasze Polskie ziemie?

A wkroczyć może bo to, co robią w tej kwestii nasi politycy oraz media „głównego rynsztoku” to pchanie się na siłę pod lufę karabinu. Czy tego naprawdę potrzebuje nasza już i tak mocno doświadczona ojczyzna? Dlaczego najpierw nie myślimy o Polsce o Polakach o Polskich rodzinach, Polskim biznesie, tylko „podcinamy sobie żyły” i lecimy na oślep z „motyką na słońce” ratować Ukrainę, która de facto coraz wyraźniej się na nas „wypina”. Z resztą i przed wojną „olewali” nas na potęgę. Jak ktoś tego nie widział, to „krzyż na drogę”.

Co tu jest grane? Gdy spoglądam na polityków praktycznie wszystkich opcji, z wyjątkiem Konfederacji, to widzę jakiś „obłęd w oczach” polityków PiS, PO, PSL, Lewicy i „tych tam” od Hołowni. Patrzę na nich i zastanawiam się czy im zapłacono, czy są tak głupi czy zwariowali? A może nienawiść do Rosji jest silniejsza od miłości do Polski? I ci właśnie politycy „biegną w podskokach” do szalonych mediów „głównego rynsztoku” i tam wzajemnie się napędzają w swoim „ukraińskim obłędzie”.

W ostatnim czasie otrzymujemy liczne korespondencje od naszych czytelników z Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii, czy Portugalii w których dziwią się oni temu „polskiemu szaleństwu”, temu pchaniu się na pierwszy front i po pierwszą „atomówkę” w tym konflikcie. W Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii czy Portugalii nie panuje taka „ukraińska psychoza” to tylko w Polsce. Czyli jak zwykle, jeżeli wojna to do „ostatniego Polaka”.

Polska militarnie jest słaba, albo nawet bardziej niż słaba, zatem jeżeli nie można walczyć jak lew, to trzeba walczyć jak lis. Czyli należy pomagać Ukrainie ale „z głową” a co robią nasi politycy? Sami widzicie co robią. W mojej opinii Rosja nie myślała o żadnym wkraczaniu na Polskie ziemie, ale po tym co wyczynia PiS, ta strategia może ulec zmianie. I w mojej opinii jeżeli coś „złego” wydarzy się i dotknie to Polski to będzie to wina polityków PiS, którzy „wykopali nam dyplomatyczny grób”.


Przeczytaj również:

Ukraina zasłoną dymną Putina przed czymś większym? Czy powinniśmy zacząć przygotowywać się duchowo i materialnie na III Wojnę Światową?


Autor. Zespół salon-informacyjny.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. pixabay.com


7 kwietnia, 2022


 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.