Bunt przeciwko truciźnie, zwanej: „szczepionką na COVID-19”. Pracownicy służby zdrowia w USA, masowo odmawiają przyjęcia preparatu.

Udostępnij

Z danych opublikowanych przez Centers for Disease Control and Prevention wynika, że do czwartku zaszczepiło się łącznie 15 milionów i 53 tysiące Amerykanów. To oznacza, że preparat przyjęło nieco ponad 4,5 procent populacji państwa. „Bloomberg News” odnotowuje, iż tempo jest tak powolne, a niechęć tak duża, że zaszczepienie całego społeczeństwa może potrwać latami.


Od Oregonu po Georgię amerykańscy lekarze i pracownicy służby zdrowia masowo odmawiają przyjęcia preparatu terapii genowej przeciwko COVID-19 zwanego marketingowo „szczepionką”. Argumentują, że nie chcą przyjmować nieprzebadanego preparatu, którego długotrwałych skutków ubocznych nie są w stanie przewidzieć. Mimo, iż od rozpoczęcia „proszczepiennej” kampanii minął już miesiąc, w niektórych szpitalach i stanach USA aż 80 procent medyków nadal nie chce się „zaszczepić”.

„Nie sądzę, aby ktokolwiek chciał zostać królikiem doświadczalnym” – powiedział Daily Mail dr Stephen Noble, 42-letni kardiochirurg ze szpitala w Portland w stanie Oregon. Mężczyzna uważa, że preparaty nie zostały odpowiednio przebadane. Żąda pełnej informacji o produkcie. „Jako człowiek nauki, chcę tylko zobaczyć, co pokazują dane. Proszę o podanie mi pełnej informacji” – stwierdził i dodał, że z zastrzykiem wstrzyma się do momentu, gdy będzie przekonany, co do jego nieszkodliwości.

Personel, pielęgniarki i lekarze w wielu stanach pozostają nieufni wobec preparatu obawiając się, że nie ma wystarczających dowodów na to, że jest bezpieczny. Administratorzy szpitali i placówek opiekuńczych próbowali nawet przekupić pracowników darmowym śniadaniem lub nagrodami w loterii, aby zachęcić ich do zrobienia zdjęcia z chwili przyjęcia zastrzyku. Nadmienił także, że w jego ocenie władze ds. Zdrowia publicznego wyolbrzymiają swoją wiedzę nt. „szczepionek”.

Wtóruje mu 30-letnia pielęgniarka Stormy Tatom. Kobieta pracuje na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej w Beaumont w Teksasie. Wstrzymuje się z decyzją o przyjęciu preparatu, gdyż obawia się „nieznanych długoterminowych skutków ubocznych”. „Powiedziałbym, że przynajmniej połowa moich współpracowników myśli to samo” – utrzymywała Tatom.

W swoich obawach Tatom i Noble nie są odosobnieni. Podobne odczucia ma 80 procent pracowników służby zdrowia w stanie Illinois oraz ponad połowa medyków ze stanu Kalifornia i z Karoliny Północnej oraz tysiące lekarzy i pielęgniarek na terenie całego kraju. Dzieje się tak też m.in. w stanie Alabama, gdzie z 200-osobowego składu szpitala Clay County Hospital w Ashland, który został przekształcony w szpital dla pacjentów z COVID-19, połowa nie chce przyjąć zastrzyku.

Nie inaczej przedstawia się sytuacja w domach opieki. W jednym z największych domów weterana w Manteno w Illinois tylko 18 procent personelu zdecydowało się na zastrzyk. Podobne sytuacje mają miejsce w stanie Wirginia, Ohio, Karolina Północna i Karolina Południowa, gdzie szacuje się, że ponad połowa pracowników nie zamierza przyjąć preparatu. „Jest zdecydowanie ich za mało. Jest ich niepokojąco mało” – obrazuje Neil Pruitt, dyrektor generalny firmy Pruitt Health prowadzącej około 100 domów opieki długoterminowej na południu USA.

Mężczyzna utrzymuje, że w należących do firmy placówkach mniej niż trzech na 10 pracowników zaakceptowało możliwość przyjęcia preparatu. „To niedopuszczalne. Mamy życia do uratowania” – grzmiała z mównicy podczas konferencji komisarz ds. Zdrowia publicznego dr Kathleen Toomey. „Szczepionka jest dostępna, ale znajduje się ona dosłownie w zamrażarkach” – powiedziała, nawiązując do sytuacji.

Zareagował również wówczas gubernator Karoliny Południowej, Henry McMaster. Groził, że medycy mają czas na „zaszczepienie się” do 15 stycznia. Inaczej zostaną „przeniesieni na koniec linii”, czyli będą mogli przyjąć preparat dopiero po innych grupach, które określono jako priorytetowe. Właściciele i dyrektorzy szpitali próbowali zachęcić personel nagrodami. Udostępniono im możliwość udziału w loterii, w której można wygrać samochód oraz darmowe bony na śniadania w Waffle House.

W akcję włączyła się organizacja Sava Senior Care, która zaoferowała gotówkę 169 domom opieki długoterminowej na opłacenie kart podarunkowych dla „zaszczepionych” i finansowanie im imprez pracowniczych. Informację o niechęci do poddania się terapii genowej potwierdza CVS Health, amerykańska korporacja detaliczna, która uczestniczy w rozprowadzaniu preparatów. „Początkowa absorpcja wśród personelu jest niska” – głosi komunikat.

Z danych opublikowanych przez Centers for Disease Control and Prevention wynika, że do czwartku zaszczepiło się łącznie 15 milionów i 53 tysiące Amerykanów. To oznacza, że preparat przyjęło nieco ponad 4,5 procent populacji państwa. „Bloomberg News” odnotowuje, iż tempo jest tak powolne, a niechęć tak duża, że zaszczepienie całego społeczeństwa może potrwać latami.


Przeczytaj również:

Żniwo śmierci wśród osób starszych po otrzymaniu szczepionki na COVID-19. Norwegia ostrzega przed skutkami ubocznymi „szczepień”.


Źródło: wolnemedia.net

Fot. pixabay.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.