Anton Szandor LaVey Cz.1 Wcielenie zła, autor Biblii Szatana.

Udostępnij

Świat duchowy istnieje dookoła nas. Codzienne stykamy się z jego granicami, czasem nie mając nawet o tym pojęcia. Czarna magia, biała magia, okultyzm i wszystko to, co jest bardziej lub mniej powiązane ze światem duchowym, mocami oraz nadprzyrodzonymi zdolnościami. Ten świat, te sfery to temat z gatunku tych cięższych, jednak dziś podejmiemy się tego wyzwania, a konkretnie postaramy się przybliżyć sylwetkę jednej z najbardziej mrocznych postaci ostatnich dwóch tysięcy lat.

Postaramy się przybliżyć sylwetkę człowieka, który dla wielu był dosłownie wcieleniem zła, a może i czegoś więcej. Znajomi nazywali go również wcieleniem zła pierwotnego, czyli innymi słowy tego, co było początkowe. Dziś rozpoczynamy serię artykułów poświęconych osobie Antona Szandora LaVeya, autora Biblii Szatana, osoby, która w znacznym stopniu zgłębiła tajniki magii, okultyzmu i tego co nadprzyrodzone.

Oczywiście w tego typu sytuacjach powinniśmy mieć świadomość, iż Anton LaVey sam z siebie do niczego by nie doszedł, zatem musiał nawiązać rzeczywisty i realny kontakt z istotą duchową, która była jego przewodnikiem oraz, która dawała mu moc i wskazówki. Dziś wkraczamy w świat mroczny. Świat, który istnieje tak naprawdę dookoła każdego człowieka, jednak na jednych oddziałuje on mocniej, na innych mniej. Niektórzy ludzie świadomie i dobrowolnie wkraczają na teren mroku, inni unikają go, a jeszcze inni nie wiedzą, że coś takiego w ogóle istnieje.

My już na samym wstępie powinniśmy ustalić jedną podstawową kwestię, świat duchowy istnieje, zamieszkują go byty duchowe dobre i złe i od tej podstawy tak naprawdę wszystko się rozpoczyna. Jednak zacznijmy od samego początku i prześledźmy życiorys tego człowieka. LaVey urodził się 11 kwietnia 1930 roku w Chicago, po dziś dzień znany jest jako założyciel oraz najwyższy kapłan Kościoła Szatana. W czasie swojego życia był opiekunem zwierząt cyrkowych, organistą a także fotografem policyjnym, ale tak naprawdę jego życie uległo zmianie dopiero w wieku lat osiemnastu, kiedy to został asystentem magika i rozpoczął studia okultyzmu i hipnozy.

To był początek jego drogi. Drogi, która pochłonęła całą resztę jego życia, aż do roku, 1997 kiedy to zmarł w San Francisco. Z czasem, gdy pojął już sztukę magii, zaczął wygłaszać wykłady na temat postrzegania pozaziemskiego, nawiedzania przez byty duchowe, poruszał także tematy związane z wampirami, wilkołakami, przepowiedniami czy tajnymi rytuałami mającymi na celu nawiązanie kontaktu z bytami nie z tego świata.

Całe jego życie zostało wręcz pochłonięte przez fascynację okultyzmem, była to tak duża pasja, że jakaś potężna istota duchowa, zainteresowała się Antonem. LaVey nazywał ją światło lub też światłem w mroku. Do końca nie wiadomo, czy on sam wymyślił tę nazwę, czy też owa postać nakazała się tak właśnie tytułować. Bardzo ciekawa jest interpretacja LaVeya odnośnie samego szatana. Anton uważał, iż Szatan jest ukrytą siłą natury odpowiedzialną za bieg ziemskich wydarzeń, jest także inspiratorem wielkich ruchów oraz przełomowych idei.

Innymi słowy Szatan był czymś w rodzaju boga dla tego człowieka, z czasem owa postawa nasilała się, a sam LaVey wręcz oddał całe swoje życie na rozkazy swojego przewodnika duchowego, którym mógł być sam Lucyfer. Ostatecznie to właśnie Lucyfer jest nazywany synem jutrzenki czy też tym, który niesie światło. Ta relacja tłumaczyłaby skąd Anton posiadł tak ogromną wiedzę i moc, oraz dlaczego zdecydował się na stworzenie tak obszernego dzieła jak Biblia Szatana. A zatem, czy Anton Szandor LaVey był człowiekiem czy też czymś lub kimś więcej?

Tak, zapewne był człowiekiem, ale nie był zwykłym człowiekiem, ponieważ posiadł zdolności, które zawdzięczał nie sobie, lecz potężnemu bytowi duchowemu. Zatem Anton LaVey był człowiekiem, jednak równocześnie był także czymś w rodzaju katalizatora ciemnej mocy, czymś w rodzaju narzędzia, którym posługiwał się obcy byt. Jest to jak najbardziej możliwe, tutaj mogło dojść do sytuacji, w której Anton po prostu zdecydował się na zawarcie paktu z samym Diabłem.

Od tysiąc leci człowiek posiada pewne zaprogramowane zachowania, które bardzo często są w stanie uratować mu życie. Od tysiąc leci człowiek ma zaprogramowane pewne lęki czy też obawy względem praktyk czy chociażby samej ciemności. Skąd bierze się tego typu zachowanie oraz dlaczego mimo to część ludzi przekracza niektóre granice po przekroczeniu, których nie ma już odwrotu, przekracza w pewnym sensie rubikon tajemnicy.

Widząc ciemne pomieszczenie wewnętrznie możemy odczuwać, iż coś może kryć się w mroku, mało tego, to coś może spoglądać na nas, a my nawet możemy o tym nie wiedzieć. Obecność czegoś nieznanego. Czegoś, co wykracza po za ramy definicji i poznania, to coś tam jest i czeka na nasze potknięcie, obserwuje nas i bada, dogłębnie poznaje nasze słabości i słabe punkty. Tego typu rozumowanie stało się podstawą wielu książek, czy też filmów. Bardzo często są to produkcje oparte na faktach, ponieważ jak często się mawia, to życie pisze najlepsze scenariusze.


Autor. Zespół salon-informacyjny.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. youtube.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.