Abdykacja Benedykta XVI: Ukryta Prawda Cz.1 Droga Krzyżowa Ratzingera.

‘‘…Ogłaszam Wam radość wielką. Mamy Papieża…’’

‘‘…Pomódlmy się za naszego biskupa emeryta Benedykta XVI…’’

Nie bez powodu rozpoczynamy dzisiejszy artykuł od wyżej przytoczonych zdań. Zaczynamy, dlatego ponieważ zastanowimy się czy Franciszek I rzeczywiście jest poprawnie wybranym papieżem, oraz czy sam Benedykt XVI jest tylko emerytem, czy może kimś więcej? Pierwszy raz od dawien dawna mamy dwóch papieży, stało się tak, dlatego ponieważ Joseph Ratzinger zrezygnował z tego urzędu, ze względu na, jak sam to ogłosił, problemy ze zdrowiem.

Wiadomość ta zszokowała cały świat, ten żelazny kardynał, bo tak nazywano, Ratzingera, który oddałby życie za wiarę i Kościół nagle rezygnuje, abdykuje, ponieważ nie pozwala mu na to zdrowie. Czy rzeczywiście taki mógł być powód, czy może zadziałały tutaj siły, o których się nam nie mówi? Przynajmniej nie oficjalnie. Ten gest, czyli owa abdykacja, dla jednych stanowi czyn heroizmu a dla innych zdrady. Wielu z pośród przyjaciół Benedykta XVI nie może uwierzyć, iż doszło do takiej sytuacji.

Dlatego właśnie dopatrują się oni obcej ingerencji, dopatrują się jakiegoś czynnika zewnętrznego, który zmusił Ratzingera do tego by podjął taką a nie inną decyzję. Tutaj odpowiedzią, jaka najczęściej się pojawia jest opinia, iż obecny papież emeryt był zakładnikiem, czuł się odizolowany, jak gdyby cały Kościół opuścił go w momencie próby. Jako potwierdzenie tej hipotezy możemy przytoczyć słowa często wypowiadane przez Ratzingera: ,,Tylko Bóg jest ze mną.’’

Owa fraza badała również przy użyciu innych słów, nie mniej jednak przekaz był jasny, Papież pozostał sam, przynajmniej z ludzkiego punktu widzenia, pozostał sam, ponieważ najwyżsi hierarchowie kościoła, a przynajmniej duża ich część zbuntowała się i bardzo często jawnie sprzeciwiała prośbom Watykanu i samego Papieża. Taka sytuacja grozi schizmą, a schizma w kościele w obecnych czasach mogłaby być jego końcem. Czy zatem kluczem do rozwiązania całej zagadki jest właśnie schizma i bunt kardynałów?

Na samym jednak początku tej podróży powinniśmy usadowić dwa problemy, są nimi skandal pedofilski w Kościele oraz sam bank Watykański. Po objęciu urzędu Papieża, Ratzinger bardzo szybko skierował swoje działania na te dwa rażące nadużycia. Niestety stan zdrowia Jana Pawła II pozwolił na to by korupcja i nie bójmy się tego nazwać zboczenie, coraz mocniej szerzyły się w Kościele i samym Watykanie, a kardynałowie jak gdyby nie dostrzegali problemu, zwłaszcza, że wielu z nich czerpie bardzo duże korzyści finansowe dzięki działaniom banku Watykańskiego.

Ratzinger wszedł nie jako w oko cyklonu, rozpoczął walkę z korupcją i upadkiem kościoła w samym jego centrum. Takie działanie nie spodobało się postępowej frakcji lub też skorumpowanej frakcji Watykanu, która zaczęła tracić grunt pod nogami. Niestety liczne dokumenty, które wypłynęły za sprawą działania osobistego kamerdynera papieskiego, potwierdzają, iż Watykan po śmierci Jana Pawła II był targany wewnętrznymi napięciami, podziałami, spiskami a także ogromną korupcją, w której centrum znajduje się Bank Watykański a także pedofilia i martwa cisza okalająca ten problem.

To był początek drogi krzyżowej, jaką Ratzinger musiał przebyć a której finałem była abdykacja i odejście w cień. Seria wydarzeń, które z roku na rok coraz bardziej wyczerpywały tego papieża były dogłębne i druzgocące, do tego poczucie odizolowania i samotności stanowiło dodatkowe obciążenie. Czy zatem Franciszek I jest prawowitym papieżem a Benedykt XVI już nie? A może Franciszek I nie jest papieżem a tylko biskupem odzianym w biel, co by z kolei łączyło się mocno z trzecią tajemnicą Fatimską, gdzie jest mowa o biskupie w bieli.

Opublikowana przez Watykan interpretacja fragmentu opisującego rzekomą postać papieża z III tajemnicy Fatimskiej jest oczywiście błędną, ponieważ nie ma tam mowy o papieżu, ale biskupie, a sama widząca wiedziałaby gdyby to był papież, jednak świadomie i zgodnie z poleceniem Maryi użyła określenia biskup w bieli. To wszystko pokazuje, iż nasze czasy są wyjątkowe, ponieważ III tajemnica fatimska zaczyna się wypełniać.

Interpretacja podana przez Watykan mija się z prawdą, być może celowo, ukrywa się przed nami przesłanie owej tajemnicy. Jednak o tym i innych kwestiach napiszemy w kolejnych artykułach poświęconych Benedyktowi XVI, jego abdykacji oraz samego Watykanu, który kryje w sobie bardzo wiele tajemnic i wcale nie jest tak święty jak wmawia się nam, że jest.

…Jeszcze nie został papieżem a już naraził się licznym elitom kurii Rzymskiej…

Rzym 25 marca roku 2005 to dzień pamiętny, ponieważ to właśnie wtedy po raz pierwszy od czasu wyboru Jana Pawła II na Papieża, nie poprowadził on drogi krzyżowej, lecz poprowadził ją Joseph Ratzinger. To jednak nie wszystko, rozważania do tej właśnie drogi krzyżowej, napisał również Ratzinger, czyli jeden z najbliższych, jeżeli nie najbliższy współpracownik Papieża. Waga wypowiadanych słów i przesłanie dosłownie zaskoczyły wszystkich.

Mało tego, pojawiły się również głosy, iż w owych rozważaniach, jakie następowały pomiędzy stacjami można było dostrzec ewidentne powiązania i aluzje do czasów ostatecznych, co szybko według wielu ekspertów, łączy się z III tajemnicą Fatimską, która jak wiemy, nie została w całości opublikowana. Jakie było owo dramatyczne przesłanie?

Była w nim mowa między innymi o Kościele upadającym, Kościele, który został zhańbiony przez kapłanów, przez tych kapłanów, którzy powinni stać na straży wiary i nadziei, niestety w wielu przypadkach dzieje się odwrotnie, co tylko przyspiesza upadek moralny oraz duchowy. Spójrzmy, co mówił Ratzinger:

,,Ileż brudu jest w Kościele, zwłaszcza wśród tych, którzy powinni w pełni oddawać się Bogu. Ileż arogancji, ileż egoizmu.’’

Benedykt XVI.

Te słowa zostały wypowiedziane przez kardynała, który już niebawem miał zostać papieżem, to on miał przejąć ster nad łodzią Piętrową, niestety ów ster był silniejszy od Ratzingera co w konsekwencji zaowocowało abdykacją i odejściem w cień. Słowa wypowiedziane w czasie owej pamiętnej drogi krzyżowej nie dotyczyły jak to zazwyczaj bywało grzechu i nawrócenia, ale właśnie upadku w samym Kościele. Było to coś bezprecedensowego coś, co rozzłościło wielu hierarchów kościelnych, ponieważ oni wolą tuszować nie ujawniać a to jasny sygnał, iż Benedykt XVI był papieżem nie po ich myśli.

Benedykt XVI wiedział, że skandale pedofilskie oraz korupcja banku Watykańskiego są niczym rak, toczący Rzym od środka, wiedział, że należy się tym niezwłocznie zająć, i takie były też jego kroki. Mimo to reakcja, jaką podjął po przejęciu władzy nic nie zmieniła, a przynajmniej nie tyle ile by sobie życzył. To pokazuje, że dziś osoba Papieża jest bardziej figurą czy też elementem rozpoznawczym, nie jest to funkcja, która pozwala na realne rządzenie.

Kuria Rzymska przejęła władzę w Watykanie i łatwo tej władzy nie odda, abdykacja Papieża to tylko potwierdza a mafia stojąca za bankiem Watykańskim zrobi wszystko by pozostać przy źródle bogactwa. Idźmy jednak dalej. Po samym wyborze na biskupa Rzymu, Ratzinger wyznaje, że w momencie ogłoszenia wyniku poczuł jak gdyby jego ciało zostało poddane pod ostrze gilotyny. Skąd, zatem takie dramatyczne porównanie? Przecież jest to autentyczna wizja śmierci?

Czy Ratzinger nie chciał być papieżem, czy może doskonale zdawał sobie sprawę, z czym to się wiążę? Zdawał sobie sprawę, że teraz stanie sam na przeciw nacierającej fali, która dosłownie będzie niczym gilotyna, i będzie mogła go pozbawić życia. Dziś możemy stwierdzić, że Ratzinger wiedział lub inaczej, przeczuwał, co go czeka jeżeli nie zachowa milczenia. Jednak idea, której oddał swoje życie i poczucie poświęcenia sprawie Bożej nie pozwalały mu milczeć i stąd wzięła się owa osobista droga krzyżowa zakończona abdykacją.

Papież Wojtyła dał bardzo dużo wolności Kurii Rzymskiej, w której starszyzna przejęła władzę, a co za tym idzie Kuria stała się organem samym w sobie, z czasem stawała się coraz mocniejsza, aż w pewnym momencie dosłownie przejęła rolę Papieża. Same nawoływanie o opamiętanie, nawoływanie o raku pedofilii, który toczył Kościół Kuria Rzymska kwitowała milczeniem, podobnie Jan Paweł II, jednak, Wojtyła milczał nie dlatego, że bagatelizował sprawę, był on po prostu przekonany, że to oszczerstwa podobne do tych jakie miały miejsce chociażby w czasie komunizmu w Polsce, kiedy to bezpieka szkalowała księży.

Niestety różnica była dramatyczna, ponieważ dziś już wiemy, że owe oskarżenia w wielu przypadkach były prawdziwie, fala zgrozy i zgorszenia dosłownie przeżarła Kościół od środka. Ową prawdę dostrzegał Ratzinger i to jeszcze mocniej go przerażało. Reasumując dzisiejsze rozważania można napisać jedno, obecnie w różny sposób ocenia się Jana Pawła II czy też Benedykta XVI, nie mniej jednak Ci dwaj papieże stali na straży wiary i moralności.

Stali na straży wiary i moralności, ale byli także otoczeni nie tylko przez przyjaciół, ale i przez zagorzałych wrogów, tutaj możemy wymienić masonerię, o której również w przyszłości napiszemy. Z czasem owych wrogów czy też wilków w owczej skórze przybywało, co tylko utrudniało posługę. Ratzinger został dosłownie stłamszony i zamęczony na oczach całego świata. Jednak czy Ratzinger powiedział ostatnie słowo? Odpowiedz może wielu zaskoczyć.


Autor. Zespół salon-informacyjny.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Fot. youtube.com


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.